Ślub na wyspie Holbox - Meksyk

Magda i Matt — ślub na plaży, dużo tequili i zero stresu!

Zaczęło się od… długiej podróży. Prosto z Polski na wyspę Holbox w Meksyku. Trochę jet lagu, trochę potu, ale było warto! Magda i Matt postanowili zorganizować ślub za granicą, i to nie byle gdzie, tylko na plaży z widokiem jak z katalogu turystycznego.

Pierwszy dzień? Uroczysta kolacja. Klimat jeszcze spokojny, ale już czuć było, że będzie się działo. Drugi dzień? Bum! Ślub na plaży – słońce, piasek, delikatna bryza i bliscy, którzy przylecieli z różnych stron świata. Było pięknie, było wzruszająco, ale i totalnie na luzie.

A potem… zaczęła się prawdzia impreza na plaży.  Piasek pod stopami, muzyka w tle, śmiech i tańce do białego rana. Tequili nie brakowało (serio, dawno nie widziałem tylu toastów z jednej butelki). Światła migały, ludzie tańczyli, a ja – jako fotograf ślubny – miałem ręce pełne roboty i kartę pamięci pełną  kadrów.

To był właśnie taki ślub, jakiego nie da się zapomnieć: wyluzowany, szalony, pełen kolorów, śmiechu i ludzi z dobrą energią. Fotografia ślubna w takim miejscu to czysta przyjemność – wszystko grało: światło, kolory, emocje i… oczywiście tequila!

Jeśli marzysz o weselu za granicą, może nawet o przyjęciu w ogrodzie czy na plaży – warto!